
|
Pinokio czyli świerszczowe opowieści musical familijny Cezarego Domagały i Tomasza Bajerskiego
Sen o Pinokiu Małym niegrzecznym chłopcom czasami zdarza się, że gdy zasną śni im się, że zabawki ożywają, a oni sami stają się drewnianym pajacykiem. Pinokiem, którego trzeba nauczyć dobrych manier. Mali chłopcy najbardziej lubią rozrabiać. Małe dziewczynki dzielnie im sekundują. Mali chłopcy marzą o tym, żeby zamiast chodzić do szkoły, mogli zamieszkać w Krainie Zabawek. Małe dziewczynki nie pozostają z tyłu. Mali chłopcy wolą sprzedać elementarz i pójść do teatru marionetek, niż uczyć się pilnie nowych literek. Małe dziewczynki chętnie idą z nimi. Mali chłopcy i małe dziewczynki rzadko wtedy myślą o swoich rodzicach. A przy tym, co szczególnie ważne, jest to spektakl ciekawy również dla rodziców. Zapewne inaczej dorośli, a inaczej dzieci odczytają piękną plastycznie scenę w Teatrze Marionetek. Pięć postaci rodem z komedii dell'arte, zawieszonych na sznurkach, śpiewa smutną piosenkę o drewnianych lalkach pozbawionych duszy i serca, poruszanych dla uciechy innych. Wszyscy zaś jednakowo dobrze bawią się przy piosenkach śpiewanych przez Dorotę Osińską - tytułowego Pinokia. Zwłaszcza, gdy śpiewa w chórze innych niesfornych uczniów, zamienionych w osły: ?Nauk z życia nie wyniosłem/ I dlatego jestem osłem/ Czyja to jest wina, czyja?/ Chyba moja - ija, ija." Marianna Lis
Gdzie się podział długi nos Pinokia Mocny głos scenicznego pajacyka porywa widzów najnowszej premiery Rampy - Czy te piosenki na pewno są nowe? - spytała mnie nastoletnia córka po przesłuchaniu płyty dołączonej do programu "Pinokio, czyli świerszczowe opowieści". Otóż to. Z premierą teatru Rampa jest kłopot. Trudno oceniać ją jako nowość, ale też działa to bardziej na korzyść niż na niekorzyść przedstawienia inspirowanego książką Collodiego. Dziesięć lat temu w teatrze Syrena pojawił się spektakl "Pinokio, czyli muzyczna opowieść o dobrym wychowaniu". Adaptatorem i reżyserem był, jak przy najnowszej wersji, Cezary Domagała. Za stronę muzyczną odpowiadał Tomasz Bajerski. Z tamtej inscenizacji zapamiętałyśmy z córką min. piosenkę marionetek: "Całe życie zawieszani na sznurkach cieniutkich/Czyimś ruchem poruszani dla uciech malutkich..." i mocno pouczający ton całości. W nowej adaptacji pojawiły się piosenki z dawnego spektaklu. Niektóre, jakby na siłę, doczepione do nowego konceptu, na przykład ta o dobrym wychowaniu, w trudnym dziś do przełknięcia stylu a la Jachowicz (autor "Chorego kotka"). Adaptator starał się zdynamizować dawne pomysły, poprzestawiał część scen i rozbroił przyciężkawy dydaktyzm dowcipnymi grepsami. Choreograf nadał opowieści dobre tempo, a filigranowej Dorocie Osińskiej (Pinokio
|