Newsletter



PERŁY KABARETU MARIANA HEMARA
kabaret muzyczno-rewiowy w reż. Janusza Szydłowskiego

 

DAWNYCH  WSPOMNIEŃ  CZAR W  TEATRZE RAMPA...

 

(...) Tradycja teatru kabaretowo-rewiowego ukształtowana w międzywojniu ulega powoli zatraceniu. Ten gatunek i typ inscenizacji wymaga bowiem kameralności odbioru, a nie wielkich sal widowiskowych. To musi być prawie towarzyska zabawa aktorów z widownią.
I w Rampie taka właśnie jest. Reżyserowi, Januszowi Szydłowskiemu udało się połączyć w przedstawieniu najszlachetniejszą, najczystszą formę kabaretu literackiego z elementami widowiska rewiowego (...)

Jeśliby próbować zamknąć formę spektaklu ?Perły kabaretu Mariana Hemara" w jednym słowie, byłaby to ?elegancja". Reżyser wyszedł
z założenia, że czasy międzywojnia to epoka, w której dobre maniery, wdzięk i styl były wartością niezwykle cenioną i ważną. Może dlatego ubrał swoich aktorów w bardziej malownicze stroje z końca XIX wieku. Pełni galanterii panowie we frakach i cylindrach, panie w olśniewających toaletach z bufiastymi rękawami, w gorsetach i pantalonach ozdobionych piętrowo naszytymi falbanami jeszcze bardziej podkreślają przyjęty przez niego dystans czasowy. Zamiłowanie do elegancji, do pewnego typu piękna, opartego między innymi na pastelowej gamie barwnej w pełni koresponduje tu ze sztuką jasnego, klarownego słowa Hemara.(...)

Janusz Szydłowski nie tylko reżyseruje przedstawienie - wciela się również w postać konferansjera. Przywołuje autentyczny głos Hemara, który zapowiada swą cotygodniową audycję w Radiu Wolna Europa. Ten nagrany na taśmie głos, to głos w innego świata.
Na granicy tych światów tkwi sam Szydłowski, bo z jednej strony jako konferansjer zachowuje łączność między sceną a widownią, a z drugiej - jako reżyser czuwa nad przebiegiem całości. Prawie przez cały czas jest obecny na scenie - siedzi z boku przy kawiarnianym stoliku, ponaglając aktorów lekkim, niemal niedostrzegalnym ruchem palców. Gdy na koniec przedstawienia wszyscy w błysku flesza zastygają w bezruchu, jak na starej fotografii, nieodparcie wracają słowa otwierającego spektakl szlagieru Hanki Ordonówny, ?Już nie zapomnisz mnie, piosenka Ci nie da zapomnieć".

Godnie zastępująca nieobecną Dominikę Łakomską, Julita Kożuszek-Borsuk z nadzwyczajnym urokiem pokazuje wielość kobiecych ról: damę, anioła, wampa i gęś. Brygida Turowska-Szymczak jako cnotliwa se?orita w Pierścionku jest przekorna, finezyjna
i wyrafinowana, przy czym na szczególną uwagę w przedstawianej przez nią postaci zasługuje, równie jak ona przewrotny kostium: z wierzchu skromna, żałobna suknia, a pod spodem frywolna, falbaniasta, ognistoczerwona halka. Konrad Marszałek niezwykle czarujący jako amant, w innych swoich wcieleniach puszcza do publiczności porozumiewawcze oko, przekonując, że tak naprawdę mimo upływu lat, nic w stosunkach damsko-męskich się nie zmienia. Przezabawny jest zwłaszcza w roli egzaltowanego nauczyciela tańca, w której daje pokaz swoich nietuzinkowych zdolności do parodiowania. Aż chce się w stosunku do niego użyć słów Antoniego Słonimskiego, że to istny ?mistrzunio w kupletach"[1].

Wszystko to sytuuje Perły kabaretu Mariana Hemara w rzędzie utworów zapewniających dobrą zabawę i miłą wizytę w teatrze. (...)

 

Marta Płatek

 

PODDAĆ SIĘ JEGO UROKOWI

Najnowsza propozycja warszawskiego Teatru Rampa to urokliwy, pełen dawnego ciepła i czaru kabaret muzyczny, kładący szczególny nacisk na wartość słowa, sens oraz wykonanie piosenki. Półtoragodzinny program artystyczny wypełniony jest po brzegi piosenkami autorstwa Mariana Hemara - jednego z najlepszych warszawskich kabareciarzy czasów Międzywojnia.

Dorobek artystyczny Hemara jest naprawdę imponujący - artysta zostawił w spadku prawie trzy tysiące piosenek oraz setki wierszy, satyr
i innego rodzaju tekstów literackich - sztuk i słuchowisk radiowych. ?Perły kabaretu Mariana Hemara", jak sam tytuł wskazuje, to wybór tych najznakomitszych spośród kilku tysięcy.

Piosenki wykonywane są przez sześcioro wykonawców: pięcioro aktorów-piosenkarzy oraz konferansjera i jednocześnie reżysera przedstawienia Janusza Szydłowskiego, który z prawdziwą klasą wprowadza widzów w bajkowy świat pieśni Hemara.

Janusz Szydłowski w roli wykonawcy piosenek i w roli konferansjera staje się na czas przedstawienia kimś w rodzaju łącznika pomiędzy nastrojową atmosferą kabaretowej sceny muzyką i słowem z niej płynącym.

W trakcie kiedy ze sceny rozbrzmiewają piosenki ów ?mistrz ceremonii" zaszywa się w przytulny kącik z okrągłym stoliczkiem i stojącą na nim lampką, rzucającą dookoła nikły ale ciepły blask. Kącik przywodzi na myśl jedną z tych wielu owianych legendami kawiarni i restauracji, takich jak słynna skamandrycka ?Ziemiańska", kawiarnia w Europejskim, gdzie swoje miejsce miał Ludwik Sempoliński, czy nocny lokal jak ?Adria", w którym odbywały się całonocne dancingi, dawały swoje występy kabarety i przesiadywała ówczesna bohema.

Interesujący jest sposób prezentowania piosenek. Aktorzy ubrani stosownie do epoki i charakteru utworu. Panowie z przedwojennym obowiązującym sznytem, często we frakach, panie ?fajfowo" w strojach popołudniowych lub wieczorowych, czasami po domowemu ale zawsze z szykiem i przedwojenną elegancją.

Oprawa artystyczna tego na chwilę wskrzeszonego kabaretu literackiego znakomicie oddaje klimat, jakim nasiąknięte było ówczesne życie - pełne galanterii i splendoru, wdzięku oraz dobrego wychowania, smaku i gustu. Reżyser spektaklu znał osobiście autora owych tekstów
i miał również szansę współpracować z aktorami Hemara. To właśnie zasługą Szydłowskiego i jego znakomitemu oddaniu tamtej przedwojennej kabaretowej atmosfery, jest wyczuwalny duch Mariana Hemara, obecny zarówno na scenie jak i na widowni.

Równocześnie owa forma widowiska, w której został nam zaprezentowany zaledwie mały wycinek twórczości Hemara, wydaje się oddalona od nas o lata świetlne. Wszakże dziś możemy jedynie zatęsknić za prawdziwym kabaretem literackim: wyrafinowanym pod względem słowa, aktualnym i uniwersalnym jednocześnie.

Przysłuchując się słowom pieśni Hemara ma się wrażenie, że były pisane niemalże wczoraj - tyle w nich uniwersalnych prawd. Wiele
z piosenek tyczy się miłosnych uniesień czy też niewinnych flircików. Jeszcze inne są wyrazem nostalgii i tęsknoty za dawnymi czasami
i za Polską kabaretów: ?Qui pro Quo", ?Cyganeria", ?Morskie Oko", ?Banda", ?Cyrulik Warszawski", ?Ali Baba".

Trafnie dobrani aktorzy Teatru Rampa - Małgorzata Duda-Kozera, Dominika Łakomska, Brygida Turowska-Szymczak, Zbigniew Konopka, Konrad Marszałek i Janusz Szydłowski - postarali się, aby muzyka i wiersze przedwojennego kabaretu oraz spojrzenie na Polaków przez pryzmat emigracji brzmiały wiarygodnie, dowcipnie i kolorowo.

Spektakl i aktorzy oddają ze sceny także efekty postrzegania Polski i Polaków. Słychać wiele kabaretowych i żartobliwych odniesień
do naszych śmieszności i przywar, które mimo upływu czasu w jakim zostały napisane są ciągle tak samo aktualne i tak samo żywe.

Dzięki pracy twórców tego przedstawienia trafnie oddany został także muzyczny, aktorski, piosenkarski i choreograficzny ich kształt,
co pozwala widzom bez trudu poddać się urokowi dzieł Hemara.

Wartość utworów Mariana Hemara leży przede wszystkim w umiejętności łączenia przez artystę lekkiej formy, jaką jest piosenka,
z treścią - żartobliwą i zabawną, lecz nie pozbawioną nutki refleksji, ironii i dystansu, satyry społeczno-politycznej oraz bystrej puenty. Cechy te nie milkną w ?Perłach kabaretu...", ale rozbrzmiewają z nową siłą.

Nic zatem dziwnego, że spektakl porusza nas do głębi, rozśmiesza, pobudza do refleksji i jednocześnie bawi. Wszak autor swój literacki warsztat wykształcił we współpracy z największymi polskimi poetami Dwudziestolecia Międzywojennego - Julianem Tuwimem i Antonim Słonimskim, czyli ekipą kabaretu literackiego ?Qui pro Quo", dla której właśnie słowo było żywą, pulsującą i przyciągającą siłą.

Marta Odziomek, Dziennik Teatralny, 2 czerwca 2008

 

 

Polecam sąsiadom - PERŁY HEMARA

Zakończony w październiku V Ogólnopolski Festiwal Piosenki Retro im. Mieczysława Fogga utwierdził mnie w przekonaniu (o czym wiedziałem od dawna), że mimo upływu lat piosenki dwudziestolecia międzywojennego trzymają się mocno, mają swoich wiernych słuchaczy i miłośników, nie tylko wśród starszego pokolenia, ale i młodzieży. Sale na recitalach Przybylskiej, Kunickiej, Rek, Rylskiej, Łazuki i podczas finału konkursu wokalnego w teatrze Polonia - dosłownie pękały w szwach. Pojawili się młodzi wykonawcy: Voice Band (udana reaktywacja chóru Dana), Marek Ravski (reinkarnacja Eugeniusza Bodo). Niesłabnącym powodzeniem cieszą się od lat widowiska muzyczne oparte na starym repertuarze (wszystkie wyróżnione Złotymi Liśćmi Retro):
w teatrze Buffo od pięciu lat nie schodzi z afisza widowisko ?Tyle miłości" (szlagiery kabaretowe
i filmowe), w Polskim od trzech lat ?Refreny Ref-Rena" (piosenki Feliksa Konarskiego), w Syrenie od roku piosenki Jerzego Jurandota (widowisko ?Powróćmy jak za dawnych lat"). Wydawałoby się, że to powinno wystarczyć i dalsze sięganie po stary repertuar może grozić przesytem, pewnym znużeniem, kopiowaniem pomysłów. A jednak udało się do tej kolekcji dorzucić jeszcze jedną (i to jaką!) perełkę.
W poniedziałek,
13 października w Teatrze Rampa odbyła się premiera kolejnego widowiska muzyczno-rewiowego -?Perły Kabaretu Mariana Hemara".

Hemar (Jan Maria Hescheles) - poeta, satyryk, kompozytor, dramaturg, komediopisarz, reżyser i wykonawca własnych tekstów w jednej osobie, nazywany bardem Lwowa i trubadurem londyńskiej emigracji, uznany przez Tadeusza BoyaŻeleńskiego za mistrza polskiego kabaretu i klasyka rozrywki. Był - jak sam pisał o sobie - hodowcą piosenek. Jego teksty i kompozycje (około 3000 utworów!) miały
w repertuarze wszystkie największe gwiazdy teatru, rewii i kabaretu: Maria Modzelewska, Włada Majewska, Zofia Terne, Tola Mankiewiczówna, Hanka Ordonówna, Zula Pogorzelska, Mira Zimińska, Stefania Górska, Andrzej Bogucki, Tadeusz Faliszewski, Mieczysław Fogg, Kazimierz Krukowski, Ludwik Sempoliński, Chór Dana i Chór Juranda. Po wojnie prowadził wieczory literacko- muzyczne a później własny teatr w Londynie, był autorem cotygodniowego Kabaretu Hemara w Radiu Wolna Europa (ponad 800
audycji w latach 1953-1969), co spowodowało całkowity zakaz publikacji w PRL (do 1981 roku). Jego twórczość przypomniał dopiero warszawski Teatr Ateneum (widowisko muzyczne ?Hemar", scenariusz i reżyseria Wojciech Młynarski, premiera w lutym 1987 roku).

Tym razem po Hemara sięgnął krakowski reżyser i aktor, Janusz Szydłowski, światowiec
i bywalec salonów, który rzecz zrealizował i prowadzi według własnego scenariusza (uczynił to po raz drugi, nawiązując do własnego spektaklu w Ognisku Polskim w Londynie, skąd przywiózł, grającą w przedstawieniu, autentyczną laseczkę Hemara). W spektaklu czuje
się jego fascynację, wyczucie stylu i oczarowanie Hemarem. Reżyser zawierzył autorowi, jego tekstom i poczuciu humoru, nie poprawia
go, nie udziwnia, nie unowocześnia na siłę. Z bogatej twórczości wybrał prawdziwe perełki o zróżnicowanym charakterze. Uroczy spektakl - zrealizowany stylowo, z rzadko spotykaną elegancją i wdziękiem, oddający atmosferę tamtych lat - podbija serca widowni, jednocześnie bawi i wzrusza. Do niewątpliwego sukcesu przyczynili się trafnie dobrani wykonawcy, dobrze wyczuwający i rozumiejący intencje reżysera: Małgorzata Duda-Kozera (?Dieta"), Julita Kożuszek-Borsuk (?Nikt tylko ty"), Brygida Turowska-Szymczak (?Pierścionek"), Zbigniew Konopka (?Czy ty wiesz moja mała") i Konrad Marszałek (?Nie będziesz ty"). Sprawdzają się zarówno w popisach solowych, jak
i w scenach zbiorowych (skecz muzyczny ?Polka", ?Praczki", ?Pojadę na spacer w Aleje", finał ?Byle do wiosny"). Dyskretną i stylową oprawę muzyczną zapewnia zespół Artura Jerzego Zielińskiego, a oko cieszą ściągnięci z Krakowa współtwórcy barwnego widowiska: choreograf Jacek Tomasik i projektantka kostiumów, scenografka Elżbieta Krywsza..

Wojciech  Dąbrowski
Tygodnik ?Sąsiedzi", 7 listopada 2008



[1] Określenie skierowane do Adolfa Dymszy, znanego aktora i komika (1900-1975).