|
MACIEJ GĄSIOREK

- Lubię kamień bursztynu. Urodziłem się i wychowałem na sopockiej plaży. Na scenie debiutowałem w gdyńskim Teatrze Miejskim po PWST we Wrocławiu w 1992 r. Od 1 listopada 2007 roku moje teatralne losy związały mnie z Teatrem Rampa. Wcześniej przez 12 sezonów byłem aktorem Teatru Nowego w Warszawie, kierowanego przez Adama Hanuszkiewicza, w którym zagrałem kilkanaście znaczacych ról przez Niego reżyserowanych m. innymi takich jak:
Ślaz w "Lilli Wenedzie" - od tej roli zaczęła się moja warszawska droga zawodowa i życiowa; zagrałem tę postać w gdyńskiej wersji dyr. Hanuszkiewicza, na tyle dobrze, że zaproponował mi etat w Warszawie; Ślaz zrobił ze mnie także magistra sztuki, za przyczyną pracy dyplomowej; Grabiec w "Balladynie" - nigdy nie zapomnę, że poinformowano mnie o niej przez telefon komórkowy akurat gdy przejeżdżałem przez miejscowość Grabin, i że nakazano mi zakupić rolki i rozpocząć naukę jazdy; moje zdjęcie ze spektaklu można zobaczyć w podręczniku od polskiego - III klasa gimnazjum;
Czepiec w "Weselu" - to była rola niosąca przeczucie krwi; twarda, ostra jak kosa, dramatyczna, mocna także dzięki znakomitej grze kolegów z zespołu; był też w tej roli rys śmieszności, bo Czepca bała się cała wieś, ale Czepiec panicznie bał się żony! Tyrsis w "Eros i drażnięta" wg J. A. Morsztyna - zadana przez dyr. Hanuszkiewicza lekcja lekkości poezji erotycznej; fajna praca z Mateuszem Damięckim, co przekładało się na sceniczną zażyłość bohaterów;
Jacek Soplica - ta rola była dla mnie jak sen. Łączyła najszlachetniejszą głębię dramatu i poezji, czyli czegoś co gnało mnie do szkoły teatralnej, czegoś co wcześniej zmuszało mnie do wielokrotnego wygrywania konkursów recytatorskich i do włóczenia się po nocnej plaży w moim rodzinnym Sopocie; miło było widzieć wzruszone twarze kolegów - Arkadiusza Bazaka "Stolnika", Roberta Kudelskiego "Pana Tadeusza" i Tomka Zaliwskiego "Sędziego", który za tę role wyściskał mnie jak niedźwiedź;
wreszcie rola Diabła Złego Ducha w "Kordianie" - najpierw miałem ją grać, potem nie miałem jej grać, potem zadzwonił dyr. Hanuszkiewicz "...Maciej, przepraszam, pomylilem się. Oczywiście będziesz grał tę rolę." Na jednej z późnonocnych prób w momencie mojego pierwszego odezwania się: "W godzinę północną!.." w całym teatrze zgasło światło. Po stwierdzeniu elektryka, że niczego nie dotykał, w ciemnościach sceny rozległ się zamyślony głos dyr. Hanuszkiewicza "No, to mamy pozwolenie na tę rolę..."; w tej roli była metafizyka, i dobrze mi się ją grało, z pełną zawodową satysfakcją.
Od "Złotopolskich" zaczęła się przygoda z telewizją w roli policjanta komisariatu na Dworcu Centralnym, a od 2001 lat gram niezwykle popularną i ukochaną przez dzieci postać telewizyjną Krasnoludka Pikselka w programie "Budzik" TVP1. Ta rola przynosi mi ogromna radość. Naprawdę. Szalenie ją lubię! Odnalazłem nawet najprawdziwszą tajemnicę Krasnoludków! "Trzeba bardzo, ale to bardzo lubić dzieci i nie starać się być od nich mądrzejszym..." Natomiast poza teatrem moją pasją jest muzyka, historia oraz żeglarstwo - czasami śpiewam, a nawet gram na kilku instrumentach; jestem akordeonistą; czasem utnę wiersz, czasem wyrzeźbię piosenkę. Zdobyłem tytuł Żeglarskiego Mistrza Polski Aktorów. Jestem także pomysłodawcą i realizatorem działań historycznych m. in. Mazowieckiego Festiwalu Tańca i Kultury Dworskiej oraz akcji upamiętniającej rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego pod nazwą "Powstańcza Fotografia z Tramwaju" (zapraszam na stronę www.powstanczafotografiaztramwaju.pl) a... i jeszcze zorganizowałem dwukrotnie Żeglarskie Mistrzostwa Polski Aktorów w Mikołajkach, w tym edycję, dzięki której polscy żeglarze niepełnosprawni pojechali na Igrzyska Paraolimpijskie Ateny 2003. To w ramach wymyślonej i prowadzonej onegdaj przeze mnie Fundacji Medalion i Miecz, która wspierała osoby chore i niepełnosprawne.
Wykorzystując pasję muzyczną i aktorskie predyspozycje do pracy z dziećmi z powodzeniem prowadzę dziecięce warsztaty muzyczne dla Fundacji i Festiwalu Ogrody Muzyczne, realizowane na Zamku Królewskim w Warszawie oraz w warszawskim Art-bemie. Moje spotkania z dziećmi w świecie muzyki, opery i baletu oraz warsztaty realizowane wokół muzycznych projekcji filmowych i jednoczesnych koncertów symfonicznych (orkiestra i film) odbywają się w "Dziecięcych Ogrodach Muzycznych".
Jednak moim największym doświadczeniem duchowym i artystycznym był zaszczyt bycia konfernansjerem i współreżyserem "Czasu oczekiwania na Ojca Świętego Jana Pawła II na Sopockim Hipodromie" w czerwcu 1999r. Nomen omen pojechalem tam prosto z Teatru Rampa, w którym graliśmy gościnnie "Czupurka". Na Hipodromie oczekiwało na Jana Pawła II 700 000 ludzi (od tych chwil nie obawiam się publiczności...).
Od 2007 roku jestem aktorem Rampy gdzie grałem w musicalu "Obcy" (reż. T. Kurpias) i spektaklu młodzieżowym "Awantura w piekle" (reż. C. Domagała). Obecnie można mnie zobaczyć w spektaklu kolędowo-pastorakowym "A my do Betlejem..." (reż. P. Furman), w farso-wodewilu "Pińska szlachta" (reż. M. Pinihin), komediodramacie "Mistrz i Małgorzata" (reż. M. Konarski) oraz w musicalu familijnym "W pogoni za bajką" (reż. C. Domagała).
Lubię przyglądać się niebu. Mam też swoją pogodną, niebiańską filozofię aktorskiej popularności - są gwiazdy, które stale i mocno świecą na firmamencie; są komety, które co jakiś czas powracają z wielkim blaskiem i chwałą... i są meteory, które rozpalają nieboskłon i pogrążają się w ciemnościach.
Ja lubię meteory. Są ciepłe i spełniają życzenia.
|